Wczoraj na blogu ElleEm przeczytałam o prionach i teraz mam dylemat. Ale drożdże popijam nadal. Codziennie ok 1/4 kostki. Najbardziej smakują mi te z Biedronki.
Bardzo bym też chciała przeprowadzić trzymiesięczna kuracje sokiem z natki pietruszki. Tylko o tej porze roku skąd wziąć takie ilości świeżej pietruszki? Chyba poczekam do lata, aż mój tata wyhoduję piękna i ekologiczną pietruchę. W tej chwili posiadam tylko suszoną. Po drożdżach przyjdzie więc pora na trzy miesiące z siemieniem lnianym. Już tak mam, że muszę popijać coś zdrowego. Od września codziennie rano wypijam szklankę ciepłej wody z imbirem. Wszyscy to popijamy. Dzięki temu znacznie mniej chorujemy
Jak już się tak zdrowo zrobiło podzielę się z wami jeszcze jednym odkryciem. Od zawsze mam niskie ciśnienie. Wstawanie rano o 6 to dla mnie nie lada wyczyn. W listopadzie zaczęłam podbierać synowi wit D. Problem ze wstawaniem zniknął, a ja mam teraz znacznie więcej energii. Polecam w kolejnym sezonie "ciemności", bo teraz to już chyba można mieć nadzieję na więcej słoneczka :)
A wracając do drożdży czas na zdjęcia. Z góry uprzedzam, że zdjęcia są beznadziejne. Mąż zrobił mi je jakoś od dołu i wyglądam na nich jak atleta. Próbowałam zrobić sobie zdjęcie sama w lustrze, ale nie wyszło :/ wreszcie syn sie zlitował i zrobiła nawet nawet fote. Niestety nie jest to zdjęcie w świetle dziennym. Koniec gadania, czas na zdjęcia:
Po lewej połowa grudnia 2014, po prawej 22 lutego 2015. Uduście mnie, ale nie potrafię podać w cm ile włosy urosły. Gdzieś to zapisałam. Z tego co sama zauważyłam to przez te dwa miesiące picia drożdży odrosło to co ścięłam w grudniu. A ścięłam ok 3 cm. Końcówki nadal są ok. Opryszczka sie nie pokazała.
Kuracje drożdżową będę kontynuować chyba jeszcze miesiąc.
Myślę też nad wycieniowaniem włosów. Nie lubię siebie w prostych włosach. Nie mogę wtedy założyć nawet czapki, czy choćby założyć je za ucho, bo zaraz sie odkształcają. Do tego szybko sie strączkują. Jak je zwiąże, to dzieci i młodzież szaleją. Wyglądam jakby mnie piorun trzasnął. Te nowe niezniszczone włosy zachowują sie jak kręcone - sterczą na wszystkie możliwe strony. Związane czy to w koka na wypełniaczu, czy dobieranego wyślizgują się z upięcia po ok. godzinie. Problem znika jak je zakręcę na cokolwiek. Tęsknie za moimi falowańcami. Zobaczę co na moje pomysły powie moja fryzjerka. Nie mam juz siły zapuszczać włosów. Czuje sie w nich teraz taka nijaka. Potrzebuje jakiejś fryzury. Potrzebuję zrobić coś z tą odrośniętą grzywką.
Na koniec tego przydługiego wpisu podzielę się z wami masą DIY jaką ostatnio zmajstrowałam.
Przepis:
liść senesu
siemię lniane
cytryna
Senes kopiłam ostatnio przy okazji zakupów w DOZ. Jest rewelacyjny, do tego idealnie zmielony.
Siemię lniane (ok. 1/2 szkl) zalać wodą tak z 1cm ponad siemię. Poczekać, aż zrobi sie glutek. Pół paczki sensu zalać gorącą wodą. Wody trzeba dać tyle żeby wyszła bardzo gęsta papka. Glutka potraktować blenderem. Dodać do senesu i wymieszać dokładnie. Dodać cytrynę. Nałożyć na umyte włosy. Odczekać z godzinkę i wypłukać włosy. Nie staram sie wypłukać tej trawy dokładnie z włosów. Jak wyschną sama wypada :) Następnym razem dodam do maski jeszcze żółtko. Brakowało mi protein, ale moje włosy uwielbiają proteiny.
Dziękuje za cierpliwość i pozdrawiam!!!! ;)

Kiedyś probowałam, ale picie drożdży było dla mnie zbyt trudne i niesmaczne. Kiedyś na pewno znowu spróbuję i się zaprę i będę je pić conajmniej miesiąc, ale nwm czy wytrzymalabym 2 miesiące :)
OdpowiedzUsuńNo i właśnie się zaparlam i pije :D
Usuńim dłużej się je pije, tym są smaczniejsze :)
Usuń