czwartek, 19 lutego 2015

2015

Zaczął sie ciężko. Ale jak mówią: co nas nie zabije....
Najpierw śmierć ukochanej babci. Potem nie wiem czy to stres związany z tym wydarzeniem, czy po prostu zbieg okoliczności - pokryłam się cała czerwonymi plamkami. Dermatolog stwierdził łupież różowy.
Ok, lubię kolor różowy, ale to już była przesada. Różowa byłam wszędzie tam gdzie słońce nie dochodzi. Swędziało, oj swędziało.
Plamki na dzień dzisiejszy prawie zniknęły, ale pozostał przesusz. Trwa to juz drugi miesiąc. Ważne, że juz tak nie swędzi.
Miałyście kiedyś do czynienia z tą chorobą??? mam tylko nadzieję, ze to nie nawraca.

4 komentarze:

  1. Nie miałam do czynienia z tą chorobą, ale mam nadzieję, że szybko Ci przejdzie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki. Już jest dużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo możliwe, że to od stresu. Oby szybko znikło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam czegoś takiego ale współczuję, życzę szybkiego powrotu do zdrowia :-)

    OdpowiedzUsuń